W tym artykule (7)
Wiosną 2011 roku spełniło się marzenie kilku pokoleń bielskich kibiców: Podbeskidzie wywalczyło awans do Ekstraklasy – jako pierwszy klub z Bielska-Białej w historii najwyższej klasy rozgrywkowej. Zespół prowadzony przez Roberta Kasperczyka zakończył sezon 2010/11 I ligi na miejscu premiowanym bezpośrednim awansem, a miasto u stóp Beskidów doczekało się ligowych wizyt Legii, Wisły i Lecha. Przypominamy tę kartę z historii.
Droga klubu do wielkiego sezonu
Podbeskidzie to klub o krótszej historii, niż sugerowałaby jego pozycja w regionie. Powstał w 1995 roku jako DKS Komorowice, a obecną formę przyjął 11 lipca 1997 roku, gdy sekcja piłkarska BBTS-u Włókniarza połączyła się z DKS-em Inter Komorowice. Nowy podmiot przejął schedę po bielskim futbolu i zaczął mozolną wspinaczkę przez ligowe szczeble – przez rozgrywki regionalne, II ligę i wreszcie zaplecze Ekstraklasy, gdzie Górale na dobre zadomowili się pod koniec pierwszej dekady XXI wieku. O samych korzeniach klubu i jego relacji do starszych bielskich marek piłkarskich piszemy osobno w artykule o fuzji z 1997 roku.
Stadion przy ulicy Rychlińskiego – wybudowany jeszcze w latach dwudziestych jako obiekt BKS-u – przez lata gościł mecze na zapleczu elity, a w dni derbowe potrafił gromadzić kibiców z całego Podbeskidzia. Miastu znanemu z przemysłu włókienniczego i bliskości gór brakowało jednego: własnego klubu przy stole z największymi. Kolejne sezony w I lidze przynosiły miejsca bliżej i dalej strefy awansu, ale bez przełomu.
Sezon 2010/11 – droga przez I ligę
Przełom przyszedł w sezonie 2010/11, z Robertem Kasperczykiem na ławce trenerskiej. Zespół zbudowany na zorganizowanej grze obronnej i skuteczności w kluczowych momentach od jesieni trzymał się czołówki tabeli, a domowe mecze przy Rychlińskiego stały się fundamentem punktowego dorobku. Rywalizacja o dwa premiowane awansem miejsca trwała do końcowych kolejek i wymagała od drużyny zimnej głowy w meczach z bezpośrednimi konkurentami.
Górale tę próbę nerwów wytrzymali. Wiosenna seria wyników pozwoliła zamknąć rozgrywki na pozycji gwarantującej bezpośredni awans, a po ostatnim gwizdku radość przelała się z trybun na ulice Bielska-Białej. W mieście, które przez dekady sportowo kojarzyło się przede wszystkim z siatkarkami BKS-u i skoczkami z pobliskiej Wisły, futbol wskoczył nagle na pierwsze strony lokalnych gazet.
Co awans znaczył dla regionu
Wymiar tego sukcesu wykraczał poza sport. Bielsko-Biała, miasto na styku Śląska i Małopolski, po raz pierwszy w historii zyskało przedstawiciela w najwyższej lidze – argument dla sponsorów, samorządu i wszystkich, którzy od lat przekonywali, że region stać na piłkę z najwyższej półki. Awans wymusił też modernizację stadionu przy Rychlińskiego, o której piszemy w artykule o historii obiektu, i otworzył klubowi drzwi do rozmów transferowych, które wcześniej kończyły się szybko i grzecznościowo.
Dla lokalnego futbolu młodzieżowego znaczenie miało coś jeszcze: chłopcy z akademii i okolicznych klubów dostali na wyciągnięcie ręki dowód, że droga z Podbeskidzia na ekstraklasowe boiska istnieje naprawdę. Takich argumentów nie zastąpi żadna kampania promocyjna.
Przed debiutem w elicie
Lato 2011 upłynęło w Bielsku-Białej pod znakiem przygotowań do historycznego debiutu: dostosowywania obiektu do wymogów licencyjnych, kompletowania kadry i sprzedaży karnetów, które rozchodziły się w tempie nieznanym wcześniej przy Rychlińskiego. W sezonie 2011/12 Podbeskidzie po raz pierwszy wybiegło na ekstraklasowe boiska – i rozpoczęło pięcioletnią przygodę z elitą, której przebieg opisujemy w osobnym artykule o ekstraklasowych latach Górali.
Sam awans z 2011 roku pozostaje jednak rozdziałem zamkniętym i bezdyskusyjnym: pierwszym wejściem Bielska-Białej do piłkarskiej elity i jednym z najpiękniejszych momentów w sportowej historii regionu. Takie karty z historii wraca się czytać niezależnie od tego, w której lidze klub gra obecnie.


