W tym artykule (3)
„Chcemy wyrównać stan rywalizacji z Muszynianką” – taka deklaracja padała z bielskiej strony w czasach, gdy mecze BKS-u z zespołem z Muszyny należały do najgorętszych w lidze siatkarek. Autorem podobnych słów, przywoływanych w archiwalnych relacjach lokalnych mediów, był Mariusz Wiktorowicz – trener, którego nazwisko splotło się z bielską siatkówką na dobre. Przypominamy jego sylwetkę i tło tamtej rywalizacji.
Trener od zadań specjalnych
Mariusz Wiktorowicz to postać nierozerwalnie związana z Bielskiem-Białą: jako zawodnik grał w siatkówkę w barwach BBTS-u, dwukrotnie wystąpił w seniorskiej reprezentacji Polski, a po zakończeniu kariery boiskowej związał się ze sztabem szkoleniowym bielskich siatkarek. W klubie zapisał się jako człowiek od zadań specjalnych – kilkukrotnie przejmował drużynę w trakcie sezonu, zwykle awansując z roli asystenta, i potrafił w takich okolicznościach poprowadzić ją po medale.
Najgłośniejszy rozdział tej historii to sezon 2009/2010: Wiktorowicz objął BKS Aluprof w trakcie rozgrywek i doprowadził zespół do mistrzostwa Polski. W jego trenerskim dorobku z bielskim klubem znalazły się także srebrne i brązowe medale mistrzostw kraju oraz krajowe puchary. W kolejnych sezonach wracał na ławkę BKS-u jeszcze nie raz – w roli pierwszego trenera lub członka sztabu.
Rywalizacja z Muszynianką
Na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku mecze BKS-u z Muszynianką były w kobiecej lidze rywalizacją o wszystko: o punkty, o medale i o prestiż południa Polski. Zespół z uzdrowiskowej Muszyny zbudował w tamtym okresie drużynę z krajowej czołówki i regularnie ogrywał ekipy z większych ośrodków, a bilans bezpośrednich starć bywał dla Bielska bolesny. Stąd właśnie deklaracje o „wyrównywaniu stanu rywalizacji”, które przeszły do lokalnej pamięci – bielszczanki nie zamierzały uznawać wyższości rywalek za stan naturalny.
W praktyce rywalizacja przynosiła mecze o dużym ciężarze gatunkowym: pełne hale, pięciosetowe boje i taktyczne pojedynki sztabów. Dla neutralnych kibiców siatkówki były to jedne z ciekawszych spotkań w lidze; dla obu klubów – punkt odniesienia, względem którego mierzyło się formę na tle bezpośredniego konkurenta z południa.
Kontekst: BKS w tamtych latach
Dla bielskiego klubu przełom dekad był okresem huśtawki: od mistrzostwa Polski w 2010 roku, przez sezony walki o medale, po trudniejsze lata w środku tabeli. Zmieniali się sponsorzy tytularni i trenerzy, a stałym punktem pozostawała klubowa hala obok Stadionu Miejskiego i wierna publiczność. Więcej o całej drodze klubu – od międzywojennych początków po współczesność – piszemy w historii siatkówki BKS Bielsko-Biała oraz w artykule o BKS Aluprof.
Sam Wiktorowicz pozostaje jedną z tych postaci, o których w Bielsku mówi się po prostu „nasz” – zawodnik, trener i wychowawca w jednym życiorysie, z mistrzostwem Polski jako trwałym śladem w klubowych gablotach. A archiwalne zapowiedzi rewanżów z Muszynianką najlepiej oddają charakter tamtej epoki: żadnych wymówek, praca i wiara, że układ sił da się odwrócić.


