Hannu Lepistö o polskich skokach: «Macie duży potencjał»
Skoki narciarskie

Hannu Lepistö o polskich skokach: «Macie duży potencjał»

W tym artykule (4)
  1. Szkoleniowiec z nordyckiej szkoły
  2. Kadra Polski i praca z Małyszem
  3. Co wniósł do polskich skoków
  4. Beskidzki kontekst

„Macie duży potencjał” – takie opinie o polskich skokach fiński szkoleniowiec Hannu Lepistö wygłaszał w mediach wielokrotnie i miał do nich pełne prawo: mało kto z zagranicznych trenerów poznał polskie skoki tak dobrze jak on. To pod jego okiem Adam Małysz sięgał po czwartą Kryształową Kulę i olimpijskie srebra w Vancouver. Przypominamy sylwetkę Finna, którego droga trenerska na kilka lat spotkała się z Wisłą i polskimi skoczniami.

2006-2008
Hannu Lepistö jako trener kadry Polski w skokach narciarskich

Szkoleniowiec z nordyckiej szkoły

Hannu Lepistö (rocznik 1946, związany z Lahti) to jeden z najbardziej doświadczonych trenerów w historii skoków narciarskich. Zanim trafił do Polski, dwukrotnie prowadził kadrę Finlandii (w latach 1980-1985 i 1994-1998), przez wiele sezonów pracował z reprezentacją Włoch, a na początku XXI wieku także z kadrą Austrii. Taki życiorys oznaczał jedno: do polskich skoków przychodził człowiek, który widział od środka niemal wszystkie czołowe systemy szkolenia w Europie.

Kadra Polski i praca z Małyszem

Trenerem reprezentacji Polski Lepistö został w kwietniu 2006 roku i prowadził kadrę do marca 2008. Już pierwszy wspólny sezon przyniósł efekty, które przeszły do historii: zimą 2006/2007 Adam Małysz wywalczył czwarte mistrzostwo świata i czwartą Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, wyrównując osiągnięcie legendarnego Mattiego Nykänena. Dla polskich kibiców był to powrót wielkiego Małysza; dla Lepistö – potwierdzenie, że nordycka metodyka i beskidzki talent potrafią się doskonale uzupełniać.

Drugi rozdział tej współpracy zaczął się na przełomie stycznia i lutego 2009 roku, gdy Fin został osobistym trenerem Małysza i pracował z nim aż do zakończenia kariery skoczka w marcu 2011. To właśnie w tym układzie przyszły dwa srebrne medale igrzysk w Vancouver 2010 – na skoczni normalnej i dużej – oraz seria pucharowych podiów wieńczących karierę mistrza z Wisły. Za zasługi dla polskiego sportu Lepistö został w 2010 roku odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Co wniósł do polskich skoków

W relacjach z tamtego okresu powtarzają się dwa motywy. Pierwszy to spokój: Lepistö uchodził za trenera, który obniża napięcie wokół zawodnika, zamiast je podkręcać – co przy ciśnieniu, jakie towarzyszyło każdemu startowi Małysza, miało ogromne znaczenie. Drugi to systematyczna, drobiazgowa praca nad techniką, charakterystyczna dla fińskiej szkoły skoków: analiza wideo, cierpliwe szlifowanie pozycji najazdowej i odbicia, budowanie formy etapami zamiast gonienia wyników z tygodnia na tydzień.

Publicznie Fin wypowiadał się o polskich skokach z sympatią i wiarą w ich przyszłość – podkreślał infrastrukturalne atuty, z kompleksem w Wiśle-Malince na czele, oraz zaplecze młodych zawodników wychowywanych w cieniu sukcesów Małysza. Czas przyznał mu rację: kolejne pokolenie polskich skoczków na stałe zadomowiło się w światowej czołówce.

Beskidzki kontekst

Dla naszego regionu historia Lepistö ma wymiar szczególny, bo spina się z miejscami, które opisujemy na co dzień: ze skocznią imienia Adama Małysza w Wiśle-Malince, z obiektami treningowymi na Skalitem w Szczyrku i z całą kulturą skoków, która wyrosła w Beskidzie Śląskim wokół fenomenu Małysza. Fiński trener był w tej historii postacią z zewnątrz, a jednak trwale w nią wpisaną – jako człowiek, który poprowadził największego z beskidzkich skoczków przez piękny finał kariery.