W tym artykule (6)
Hala Miziowa (ok. 1230-1310 m n.p.m.) to serce północnej strony Pilska: rozległa polana z jednym z najwyżej położonych schronisk w polskich Beskidach, węzłem szlaków z Głównym Szlakiem Beskidzkim włącznie i górną stacją zimowej machiny kompleksu Pilsko-Jontek. Historia tego miejsca ma dramaturgię, jakiej nie powstydziłby się serial: od przedwojennego drewnianego schroniska, przez pożar w 1953 roku, po nowy obiekt otwarty równo pół wieku później.
Polana pod szczytem Pilska
Hala rozciąga się na północnym stoku Pilska, w granicach Korbielowa. Nazwa pochodzi od nazwiska Mizi, jednego z trzydziestu korbielowskich gospodarzy, do których polana należała przed wojną. Osobliwością hali jest duże torfowisko wysokie o długości około 100 metrów – pamiątka po osuwiskowej przeszłości stoku – a o bezpieczeństwo dbają tu dyżurka Beskidzkiej Grupy GOPR i stacja meteorologiczna IMGW. Z hali w partie szczytowe Pilska prowadzi krótki szlak czarny; wejście na Górę Pięciu Kopców zajmuje 30-40 minut.
Od pożaru do nowego schroniska
Pierwsze schronisko na Miziowej – piętrowy drewniany budynek w stylu góralskim ze 125 miejscami noclegowymi latem – Oddział Babiogórski Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego otworzył 20 lipca 1930 roku, realizując plany snute od 1912 roku przez Kazimierza Sosnowskiego. Obiekt był jak na swoje czasy nowoczesny: w 1936 roku dostał turbinę wodną, natryski, telefon i pośrednictwo pocztowe. 19 marca 1953 roku budynek strawił pożar; przez pół wieku turystów przyjmowała prowizorka w ocalałych zabudowaniach gospodarczych. Nowe, duże schronisko – budowane z przerwami od 1989 roku – otwarto 12 października 2003 roku, dokładnie pół wieku po pożarze, a ostatnia pozostałość starego obiektu spłonęła w grudniu 2018 roku. Dziś schronisko PTTK oferuje 90 miejsc noclegowych, restaurację, bar i salę konferencyjną; w niedziele i święta odprawiana jest tu msza, a zimą działa serwis narciarski.
Szlaki przez Halę Miziową
Przez halę przechodzi czerwony Główny Szlak Beskidzki na odcinku z Przełęczy Glinne w stronę Hali Rysianka – to jego najwyższy punkt w tym rejonie Beskidu Żywieckiego. Z Korbielowa wchodzi się żółtym szlakiem przez Polanę Buczynka (kontynuacja prowadzi na Górę Pięciu Kopców), a zielony łączy halę z Korbielowem i Sopotnią Wielką przez Halę Jodłowcową. Kwadrans od schroniska, przy zielonym szlaku, działa latem studencka baza namiotowa na Hali Górowej – opcja dla wędrowców o mocniejszych plecach i lżejszych portfelach.
Zimą: górne piętro Pilska
Zimą Hala Miziowa staje się górnym piętrem kompleksu Pilsko-Jontek: z Hali Szczawiny dociera tu ponad 900-metrowy wyciąg orczykowy, a z samej Miziowej w stronę szczytu prowadzą kolejne orczyki, w tym 670-metrowy wyciąg Hala Miziowa-Pilsko. To właśnie te górne trasy dają ośrodkowi wysokogórski charakter i najdłużej trzymający śnieg – historycznie czyniły z Pilska drugi po Kasprowym Wierchu najwyżej sięgający ośrodek narciarski w Polsce. Przed sezonem status poszczególnych wyciągów trzeba sprawdzać u operatora, bo bywa zmienny.
Praktycznie
Hala Miziowa najlepiej smakuje jako baza: nocleg w schronisku, wieczorne wyjście na Górę Pięciu Kopców na zachód słońca i poranny atak na główny wierzchołek Pilska po słowackiej stronie, zanim przyjdą jednodniowi turyści. Uwaga na pogodę – otwarta kopuła Pilska nie wybacza wiatru i mgły, a GOPR ma tu dyżurkę nie bez powodu. Ceny noclegów i rezerwacje prowadzi schronisko (halamiziowa.pl); dojazd i szlaki od dołu opisujemy w tekstach o Pilsku i Korbielowie.
Najczęstsze błędy
Błąd pierwszy: mylenie hali ze szczytem – Miziowa to baza, a na wierzchołek Pilska zostaje jeszcze 30-40 minut otwartym terenem, który przy wietrze i mgle potrafi być najtrudniejszym odcinkiem całej wycieczki. Błąd drugi: zимą wchodzenie w kopułę szczytową bez raczków i sprawdzenia komunikatu lawinowego – stoki nad halą bywają lawiniaste, a GOPR nie stacjonuje tu dla ozdoby. Błąd trzeci: rezerwowanie noclegu w dniu przyjazdu w sezonie – 90 miejsc schodzi w weekendy szybko, zwłaszcza zimą. I błąd czwarty, logistyczny: plan powrotu „zjadę wyciągiem” latem – poza sezonem zimowym większość urządzeń stoi, więc nogi muszą wystarczyć w obie strony.


